Jak zgubiłam się w Mâcon?

Wśród moich światowych wojaży znalazły się także wyprawy do Taizé. W dużym skrócie jest to międzynarodowa wspólnota ekumeniczna, która swoją główną „siedzibę” ma we Francji. Odwiedziłam to miejsce kilka razy – sama i z mężem. Pewnie jeszcze kiedyś tam wrócimy – być może nawet z naszymi dziećmi. Dzisiaj jednak nie do końca o Taizé, a o tym, jak trochę załamałam regulaminy i chciałam coś zobaczyć w okolicy. Opowiem Wam moją przygodę z zagubieniem się w Mâcon i trochę o samym mieście.

Jak zgubiłam się w Mâcon?

 

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Samo miasto należy do regionu Burgundia-Franche-Comté i jest 5 pod względem wielkości w tym właśnie regionie. Miasto jest bardzo zadbane i mnie urzekło swoimi kolorami, wszędzie jest jasno – budynki w większości mają delikatny szary kolor, podobnie kostka na drogach. Uroku dodaje ogromna rzeka płynąca wzdłuż miasta – Saona (jej brzegiem spacerowaliśmy przez dosyć dużą część drogi).

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jeżeli chodzi o zabytki, to znajdziecie tam słynne budynki: Hôtel Senecé (XVII wiek) oraz Hôtel-Dieu, a ponadto Kościół Saint-Pierre (XIX wiek), Maison de bois (Drewniana kamienica) z XV wieku, Most Saint-Laurent (XI wiek). Zabytkowe pozostałości: Vieux-Saint-Vincent (XI-XII wiek) i dawnej katedry; Saint – Clément. Na zwiedzanie warto przeznaczyć cały dzień, a i to może okazać się za mało, jeżeli chcielibyście zobaczyć wszystko dokładnie.

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Plusem jest także ogromna ilość kawiarenek, restauracji. Są takie znajdujące się blisko zabytków, gdzie stoliki rozkładane są na niewielkich placykach. Nie jestem pewna jak w innych porach roku. Ja zawsze byłam tam na przełomie lipca/sierpnia więc w godzinach około południowych musicie przygotować się, że część obiektów będzie zamknięta ze względu na sjestę.

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jak zgubiłam się w Mâcon?

Jak zgubiłam się w Mâcon?

W Mâcon byłam kilka razy, jednak to pierwszy raz zapamiętam chyba na zawsze. Był rok 2009 i byłam w Taizé po raz pierwszy. Wtedy wszystko wydawało mi się „wow” i sam fakt, że tam niezależnie od wieku, koloru skóry, czy narodowości każdy ze sobą rozmawiał ot tak, było dla mnie szokiem. Szybko okazało się, że załapałam, o co chodzi. W któryś z wybranych dni w czasie wolnych jechałam większą grupą, z którą tam przyjechałam do pobliskiego miasteczka. Do autokaru wsiadł jakiś chłopak i zgadaliśmy się, że on też jest z Taizé. Od słowa do słowa stwierdziliśmy, że fajnie byłoby zwiedzić Mâcon, gdzie pojechaliśmy drugiego dnia (to było złamanie regulaminu, nie wolno było oddalać się tak daleko). Spędziliśmy tam praktycznie cały dzień. Problem powstał w momencie, kiedy chcieliśmy wracać na dworzec autobusowy. W tym czasie całe miasto, zwłaszcza na obrzeżach gdzie znajdował się dworzec, było rozkopane. Chodziliśmy, błądząc ponad 2 godziny, nie znaleźliśmy jednak drogi i jak się można domyślić, nie porozumieliśmy się z nikim, bo nikt kogo spotkaliśmy nie mówił po angielsku! Kiedy uciekł nam przed ostatni autobus, to zaczynałam wpadać w lekką panikę. Naszym oczom ukazał się wtedy komisariat policji. Tam z angielskim też było średnio, ale na migi dogadaliśmy się z policją, wydrukowali nam mapę, pokreślili drogę – wyprowadzili na ulicę i wskazali gdzie iść. Okazało się, że 3 lub 4 razy obchodziliśmy dworzec, lub skręcaliśmy w odwrotną drogę. Na dworcu byliśmy 10 minut przed odjazdem ostatniego autobusu. Dla mnie wtedy była to przygoda życia. Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy nie było mi tak wesoło.

Od 2009 roku mój dysk zdarzył mieć nieodwracalną awarię, ale piękną fotorelację znajdziecie u POLKI WE FRANCJI – zapraszam więc tam na oglądanie zdjęć.

A jak Wam podoba się Francja? Macie jakieś miejsca, z którymi związane są ciekawe przygody?

Z wykształcenia kulturoznawca – menedżer kultury i ...masażystka. Zawodowo specjalista ds. marketingu i social media, a w niedługiej przyszłości także pedagog. Uważa, że człowiek uczy się przez całe życie, dlatego stale podejmuje nowe wyzwania i łączy ze sobą na pozór dziwne pasje. Lubi książki, koncerty i eventy plenerowe. Wielka miłośniczka podróży, niepoprawna optymistka i nowoczesna żona.

5 Comments Posted

    • Warto! Jest piękne i można spokojnie zwiedzić go w 1 dzień spacerkiem – pod warunkiem, że nie pada. Podejrzewam, że remonty już dawno się skończyły 🙂

    • Polecam Ci zwłaszcza takie małe, klimatyczne miasteczka 🙂 Do Paryża jeszcze sama się nie przekonałam – chociaż byłam już kilka razy 🙂

Zostaw komentarz

Twòj adres email nie będzie opublikowany.


*


Facebook User Timeline

Close