Kosmetyczny hit: żel micelarny AA Oil Fusion 2

Ostatnimi czasy odkrywam dużo ciekawych kosmetyków. Kobieta przed 30stką poszukuje wszystkiego, co może wpłynąć na fakt, by wyglądała młodo. Ja od pewnego czasu specjalną troską otoczyłam twarz. Z ciałem idzie mi średnio, ale coraz lepiej i już łapię się na tym, że bez ulubionego balsamu nie usnę. Włosy to całkowicie inne kwestia, bo o nie zawsze dbałam, także teraz, kiedy od ponad pół roku je zapuszczam. Stwierdziłam więc, że doskonałym pomysłem będzie podzielenie się z innymi swoją opinią na temat testowanych kosmetyków. Coś na kształt kosmetycznego hitu lub kitu – w zależności od działania. Tak oto powstaje pierwszy post z tej serii.

Co jakiś czas, teraz to nawet regularnie co 2 tygodnie jeździmy na weekend do rodziców. Przeważnie biorę ze sobą wszystko (czasem nawet za dużo). Zdarza się jednak, że czegoś zapomnę. Tak było i tym razem, kiedy odkryłam swój nowy kosmetyk. Ponieważ nie opłacało nam się wracać w połowie drogi, to lepszym rozwiązaniem było wstąpienie po drodze do Rossmanna i kupienie nowego kosmetyku do demakijażu.

Od dłuższego czasu do demakijażu używałam dwóch podstawowych kosmetyków do demakijażu na zmianę. Pierwszym był kosmetyk 3w1 firmy AA – mleczko, tonik, płyn do demakijażu, do cery naczynkowej. Szału nie robił, ale się sprawdzał jako tako. Drugim, fenomenalnym kosmetykiem był żel micelarny firmy Vis Plantis (genialny – ale o tym kiedy indziej). Wpadając do Rossmanna, wybrałam więc coś pół-na pół. Był to żel micelarny do demakijażu AA Cosmetics Oil Infusion 2.

-aa-oil-infusion-zel-micelar.d-tw.200ml-drogerie-natura-pl-e3e

Wtedy nie znałam innych opinii z sieci, więc patrzyłam na opakowanie i zawartość. Żel zawiera olejki avocado i babassu, co już było dla mnie dużym plusem. Poza tym sam fakt, że był to żel – to już do mnie przemawiało. Dopiero później zobaczyłam opinie w sieci, niezbyt pochlebne.

Przyznam szczerze, że moja subiektywna opinia o tym kosmetyku jest zdecydowanie pozytywna. Żel tak jak pisze na opakowaniu, ma lekką formułę. Dla mnie zmywanie nim makijażu to czysta przyjemność, jest praktycznie niewyczuwalny, a skóra po jego zastosowaniu jest naprawdę gładka!

Jedynym minusem, który mogłabym dostrzec to fakt, że przy bardzo mocnym makijażu – wodoodpornej kredce i wodoodpornym tuszu muszę dać na wacik zdecydowanie większą ilość kosmetyku, by je dokładnie zmyć.

Kosmetyki firmy AA są od kilku lat moim towarzyszem – zarówno seria z różowymi algami, jak i ta do cery naczynkowej. Teraz do grona moich kosmetycznych ulubieńców mogę dołączyć też żel micelarny Oil Infusion 2 (No i ta cena! 11zł za 200ml, a ostatnio była promocja i można było kupić go w cenie 7zł!)

PS –> muszę przyznać, że lubię co jakiś czas zmieniać kosmetyki, szukając nowości. Dlatego też ta seria wpisów będzie dla mnie ułatwieniem. Po kosmetycznych próbach (udanych lub nie) będę mogła wrócić do pewniaków na jakiś czas.

Macie jakieś ulubione kosmetyki do demakijażu? Możecie polecić mi coś, co warto wypróbować?

Z wykształcenia kulturoznawca – menedżer kultury i ...masażystka. Zawodowo specjalista ds. marketingu i social media, a w niedługiej przyszłości także pedagog. Uważa, że człowiek uczy się przez całe życie, dlatego stale podejmuje nowe wyzwania i łączy ze sobą na pozór dziwne pasje. Lubi książki, koncerty i eventy plenerowe. Wielka miłośniczka podróży, niepoprawna optymistka i nowoczesna żona.

6 Comments Posted

  1. Mnie jakoś te żele micelarne nie przekonują. Obecnie demakijaż wykonuję za pomocą olejku Resibo, dodatkowo używam płynu micelarnego Garnier, ale jakoś średnio go lubię ostatnio. Pozdrawiam ciepło. 🙂

    • U mnie żele sprawdzaja sięvpóki co najlepiej ale to się co jakiś czas zmienia bo cerę mam wyjątkowo kapryśną 😉 o Resibo słyszałam więc moźe spróbuję 😉

Zostaw komentarz

Twòj adres email nie będzie opublikowany.


*


Facebook User Timeline

Close