Na co Ci te studia?

Wiele osób marzy o studiach. Większość realizuje swoje plany. Studia kojarzą się z czasem beztroski – wieczne imprezy, mieszkanie bez rodziców. Czego chcieć więcej? I jak jest naprawdę?

Początkowo chciałam nazwać mój wpis „Wieczny student”. Stwierdziłam jednak, że to nie wyraziłoby wszystkiego, co mam do przekazania. Opowiem Wam dzisiaj trochę o moich studenckich czasach, które jakby nie patrzeć trwają do dzisiaj.

Kto nie skacze..

Studia zaczęłam… dawno temu na słynnym AGH w Krakowie. Kiedy zastanawiałam się, na której uczelni chciałabym studiować, nie miałam żadnych wątpliwości, że to będzie właśnie ta uczelnia. Nie miałam też wątpliwości co do kierunku. Wybrałam Kulturoznawstwo i chociaż wiele osób wpierało mi, że humanistyczny kierunek na technicznej uczelni nie ma prawa bytu, to ja szłam w zaparte i do dzisiaj nie żałuje swojej decyzji.

Na co Ci te studia?

Szlachta na mieszkaniu

Na pierwszym roku nawet nie myślałam o akademiku. Słyszałam wiele żartów typu:

  • No i Stary jak się mieszka w tym akademiku?
  • Rewelacja – wanna, prysznic, zmywarka – a to wszystko w jednej umywalce

W domu byłam jedna, oprócz rodziców więc przyzwyczajona była do jakiegoś komfortu, z którego jeżeli mogłam nie rezygnować – to nie rezygnowałam.

 

Wybrałam mieszkanie, które było w naprawdę dobrej cenie, a odległość od uczelni nie była duża – autobusem 10-15 minut. Super sprawa.. aż do czasu remontu jednego z rond krakowskich. W kulminacyjnym momencie chodziłam na uczelnie na piechotę – 30 minut na nogach było lepsze niż godzina w korkach autobusem. Jak się można było domyślić, dostanie się na 7.30, na WF graniczyło z cudem. Większość tych zajęć odrabiałam zwykle z innymi grupami, co niezbyt było mi na rękę. Co ciekawe całe gimnazjum i całe liceum nie ćwiczyłam – miałam zwolnienie. Zderzenie z przykrą rzeczywistością, że na studiach w tym zakresie nie za bardzo da się kombinować, było ciężkie… i bardzo dobre z drugiej strony, bo przekonałam się do ćwiczeń fizycznych, które są każdemu z nas potrzebne. Przez pierwszy miesiąc jednak wchodzenie po schodach było niemal równoznaczne z nauką latania. Po roku długich podróży na mieszkanie przeniosłam się na słynne miasteczko AGH.

PIWO, WÓDKA, ZERO SMUTKU – ZRÓBMY GRILLA PRZY FILUTKU

Te słowa dla niektórych mogą podsumować życie studenckie, zwłaszcza na AGH… chociaż tak naprawdę ja trafiłam bardzo dobrze. Mój akademik miał tylko pokoje dwuosobowe, z oddzielną łazienką. Oddalony był trochę od najważniejszych punktów życia studenckiego, więc dało się tam żyć. Później mieszkałam jeszcze w innych akademikach, ale wszystkie wspominam bardzo dobrze i nie mam większego urazu. Na miasteczku AGH poznałam też wspaniałych ludzi, z którymi częściej lub rzadziej, ale jednak utrzymuję kontakt do dzisiaj.

Gestapo na straży

Nie jestem pewna czy dobrze pamiętam, ale chyba na drugim roku zaczęłam pracę jako barmanka. Zdarzało się, że wracałam późno z pracy – północ była standardem, czasem w razie większych imprez wracałam nad ranem. Początkowo było ok, ale później zaczęło mnie denerwować, że muszę dzwonić, żeby otworzono mi drzwi i wpuszczono bądź co bądź do swojego „domu”. W akademiku wytrzymałam nieco ponad rok, ale znowu zaczęłam myśleć o mieszkaniu. Przeniosłam się do starej kamienicy, bez ogrzewania – nad sklep Pana „Andrzeja” – kto studiował na AGH, ten prawdopodobnie wie, o który punkt na mapie chodzi. Tam razem z kolegą mieszkaliśmy prawie 2 lata i było nam bardzo dobrze. Ja w międzyczasie skończyłam studia i stałam się Panią Magister Kulturoznawstwa ze specjalizacją Menadżer kultury.

Na co Ci te studia?

I co Ty z tego masz?

Wspomniana wyżej praca barmanki nie była moją jedyną pracą. Już w liceum zaczęłam pisać teksty, kariera Copywritera to moje główne źródło utrzymania także obecnie. Moi rodzice mieli chyba nieco inne wyobrażenie o mojej karierze, bo myśleli, że jako Kulturoznawca będę pracowała w teatrze, muzeum lub jakimś wydawnictwie. No i pracowałam w jednym z krakowskich muzeów, przez półtora roku, ale sprowadzało się to do „przynieść, podaj, pozamiataj i przede wszystkim stój, pilnuj” – nie ma się więc czym za bardzo chwalić. Ja natomiast zdobyłam na studiach informacje, które przydają mi się w pracy Copywritera i umocniłam się w tym zawodzie, ale stwierdziłam też, że to mi nie wystarczy, chcę czegoś więcej. Chciałam robić coś, co sprawia mi frajdę, więc poszłam na kolejne studia… bo czemu nie?

Znowu wydajesz bezsensownie pieniądze

Podjęłam decyzję, że zrobię uprawnienia do wykonywania zawodu nauczyciela – wszak w szkołach istnieje coś takiego, jak Wiedza o Kulturze więc kto wie, czy kiedyś mi się to nie przyda. Poza tym poszłam także na studia podyplomowe i kształcę się w zakresie Wiedzy o społeczeństwie i podstaw przedsiębiorczości. Prowadzenie zajęć z młodzieżą sprawia mi ogromną radość – podobnie, jak pisanie więc dlaczego nie miałabym tego robić? Uważam jednak, że profesjonalne przygotowanie i wykształcenie w tym kierunku to podstawa.

Czy warto studiować?

Musicie tak naprawdę sami odpowiedzieć sobie na to pytanie. Z mojej perspektywy – warto. Ja potrzebowałam wielu informacji, których zdobywanie na własną rękę pewnie zajęłoby mi dużo więcej czasu. Zrobiłam masę kursów, szkoleń. Uczestniczyłam w wielu konferencjach. Poza tym zdobyłam też doświadczenie w zarządzaniu, ponieważ działałam w Samorządzie Studenckim i Radzie Mieszkańców w akademiku.

Na studiach macie wiele możliwości: praktyki, staże. Jeżeli wiecie, co chcecie robić i macie wyznaczony jakiś kierunek to myślę, że warto w to iść.

Poza tym ogromnym plusem są zawarte znajomości – niektóre tak naprawdę na całe życie. Czy może być coś lepszego niż tacy znajomi, którzy w potrzebie zawsze będą?

NIE WSZYSCY STUDENCI SĄ TACY SAMI

Mieszkając na miasteczku AGH, spotkałam się z różnymi typami studentów. Nie zgadzam się, że wszystkich można wrzucać do jednego worka. Owszem są osoby, które tylko imprezują, a nauka jest dodatkiem do pięcioletniego odpoczynku. Są jednak osoby, które pracują przez cały okres swojego studiowania. Czasami pracują w nocy, a rano idą na zajęcia – wszystko po to, by utrzymać się w Krakowie, który nie należy do najtańszych miast w Polsce. Zanim więc zaczniecie generalizować i oceniać kogoś, poznajcie go i zobaczcie, czy macie rację.

 

A co Wy studiowaliście? Jak wspominacie swoje studenckie czasy? Chętnie poczytam jakieś ciekawostki z życia innych.

 

 

Z wykształcenia kulturoznawca – menedżer kultury i ...masażystka. Zawodowo specjalista ds. marketingu i social media, a w niedługiej przyszłości także pedagog. Uważa, że człowiek uczy się przez całe życie, dlatego stale podejmuje nowe wyzwania i łączy ze sobą na pozór dziwne pasje. Lubi książki, koncerty i eventy plenerowe. Wielka miłośniczka podróży, niepoprawna optymistka i nowoczesna żona.

10 Comments Posted

  1. Pewnie, że warto studiować. Oprócz wiedzy zyskujemy dużo innych umiejętności życiowych, zawieramy znajomości, żyjemy w końcu jak dorośli. Ja bardzo miło wspominam ten czas, mimo że pracowałam dość ciężko i właściwie nie miałam czasu dla siebie.

    • Zgadzam się z Tobą 🙂 Połączenie nauki i pracy daje też wypracowaną wytrwałość na przyszłość kiedy już mamy swoje rodziny 🙂 W czasach studiów człowiek co prawda ma bardzo mało czasu, ale jest szczęśliwy 🙂 To chyba taki motor, który jeszcze cały czas pcha mnie w stronę edukacji dlatego ciągle się dokształcam 🙂

  2. Ja studiowałam dla spełnienia marzeń, których nie mogłam spełnić jako młoda osoba. Myślałam, że studiuje dla idei a okazało się, że dzięki temu jestem tu gdzie jestem. Od tamtego czasu mam już 3 specjalności 🙂

    • Brawo! Ja zawsze podziwiam osoby, które zaczynają studia mimo, że już coś w życiu przeżyły i mają powiedzmy „stabilną” sytuację życiową. Uważam też, że taka nasza wielozadaniowość jest dzisiaj bardzo ważna – mając 3 specjalności możesz robić w życiu różne rzeczy, w których jesteś specjalistą 🙂 Sama dążę do tego żeby rozwijać się póki mam taką możliwość i mąż pcha mnie w spełnianie swoich marzeń 🙂

  3. Ja na studia iść nie chciałam, no uczyć się nie lubię, ale znam masę ludzi, którzy właśnie dlatego, że lubią to studiują. Mądrze napisałaś, że trzeba mieć jakiś cel, bo studiować ‚byle co’ to bez sensu.

    Dobrastronamedalu.blogspot.com

  4. Jeśli ktoś nie czuje się dobrze ucząc się, to nie ma sensu. Trzeba robić to co się lubi wtedy nawet będąc mechanikiem po zawodówce ma się satysfakcję z wykonywanego zawodu i się jest w nim dobry. Wszystko jak zawsze jest sprawą indywidualną, ale jeśli ktoś ma do tego predyspozycje to jak najbardziej powienien studiować.

Zostaw komentarz

Twòj adres email nie będzie opublikowany.


*


Facebook User Timeline

Close