Czy „kobietą” można być w trampkach?

Przyszła wiosna – raz jest cieplej, raz chłodniej, ale ogólnie rzecz biorąc, zrzuciliśmy już ciężkie, zimowe ubrania i buty. To trochę skłoniło mnie do wspomnień, bo zawsze o tej porze w domu zaczynała się walka, że znowu trampki/adidasy/baletki.. i znowu spodnie.

 

Pewnie nie jedna z Was miała podobnie. Pamiętam charakterystyczne hasło rzucane w domu:

Ubrałabyś w końcu jakieś inne buty, nie można całe życie chodzić w trampkach. Jak będziesz dorosła to i tak będziesz musiała włożyć buty na obcasie i wtedy zobaczysz– mniej więcej tak to jakoś szło przez parę lat.

Jestem dorosła. Myślę, że termin przydatności mojej dorosłości już dawno minął, bo w tym roku 18-stkę obchodzę po raz 9. Czy chodzę w szpilkach? Oczywiście, że nie. Do bardzo eleganckich spodni ubieram baletki z podwyższeniem à la koturna. Szaleństwo — całe 2,5-3 centymetry. To tyle w kwestii mojego dorastania do szpilek.

Jedyne buty na obcasie, które zniosłam, były butami ślubnymi – wykonywanymi na specjalne zamówienie, dobrałam sama wszystkie elementy – i musicie wiedzieć, że miały nie więcej niż 5,5 cm. Były śliczne, ale to buty ślubne więc pewnie zachwycałabym się każdymi, które ubrałam w tym dniu.

Czy kobietą można być w trampkach - krzykliwa maruda

Wiele osób, zwłaszcza kobiet wychodzi z podobnego założenia, co moja mama. To znaczy, że kobieta powinna nosić buty na obcasie, bo tak wypada, jest elegancko i noga wygląda inaczej. Ja oczywiście nie będę się z tym kłócić, ale pod warunkiem, że jest to pogląd konkretnej osoby i ona sama dobrze się w takich butach czuje. Nie mniej jednak nie uważam, że to buty przesądzają o tym, czy jesteśmy kobiece.

Mamy takie czasy, w których nie musimy za bardzo przejmować się „co powiedzą inni”. Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli czuję się dobrze to i wyglądam lepiej. Mam trochę ułatwioną sprawę, bo nie chodzę w sukienkach i spódnicach – prawie w ogóle.

Jestem jednak pewna, że gdyby było inaczej, to też nie wybrałabym butów na obcasie – bo podkreślę po raz kolejny – nienawidzę ich.
Jeżeli macie ochotę, to po prostu wskakujcie w trampki i bądźcie sobą, nieważne, co powie na to ciocia, sąsiadka czy pani w warzywniaku – ludzie zawsze będą gadać, a to życie należy przecież do was!

 

A teraz przyznawać się kobietki. Które z Was wybierają szpilki na co dzień, a które jednak wolą trampki?

Z wykształcenia kulturoznawca – menedżer kultury i ...masażystka. Zawodowo specjalista ds. marketingu i social media, a w niedługiej przyszłości także pedagog. Uważa, że człowiek uczy się przez całe życie, dlatego stale podejmuje nowe wyzwania i łączy ze sobą na pozór dziwne pasje. Lubi książki, koncerty i eventy plenerowe. Wielka miłośniczka podróży, niepoprawna optymistka i nowoczesna żona.

17 Comments Posted

  1. Trampki rządzą! Jestem osobą, która nie przykłada zbytniej wagi do wyglądu. Ubieram to, w czym się dobrze czuję. W szafie mam kilka par butów na cały rok. Mam jedne buty na obcasie (chyba około 5 cm) kupione na półmetek, w których chodzę od wielkiego dzwonu. Ale są wyjątkowe, bo są wygodne. A poza wyjątkowymi okazjami to przede wszystkim trampki, adidasy i buty górskie. Nie ma innej opcji.

  2. Ja niestety z rodziną mam tak samo 🙁 Uwielbiam buty na platformie, na masywnych obcasach, ogólnie takie „ciężkie” i dobrze się w nich czuje, a buty na szpilce są dla mnie po prostu niewygodne. Cała rodzina mowi, ze powinnam szczuplejsze buty nosic, bo noga wygladalaby ladniej, ale ja nie chce. Jedynie mama mnie rozumie, bo sama takie nosi i nosiła w mlodosci 😉

  3. z tą 18-tką po raz 9 to chyba mocno przesadziłaś, nie wyglądasz na 162 lata 😛
    ja szpilki lubię, mam ich sporo, ale rzadko kiedy noszę… bo do auta się nie nadają, do wózka z bobasem się nie nadają, do faceta który mierzy tyle samo co ja też się nie nadają… i jak tu żyć?

  4. Osobiście wychodzę z bardzo prostego założenia: jeśli wygodnie Ci w trampkach, noś trampki. Jeśli wolisz obcasy – śmiało zakładaj obcasy. Ale jeśli ja lubię buty militarne, to nie waż się mówić mi, że nie przystoi ich nosić kobiecie, bo przekonasz się, jak bardzo boli kopniak z takiego buta 😀

  5. Moim zdaniem dopóki jest stosownie do okazji, to może być i płasko, i wysoko – jak kto chce. Ja (z różnych względów) w 99% przypadków nie noszę obcasów, co nie przeszkadza mi absolutnie w noszeniu sukienek 😉

  6. Mi już nawet mąż czasem marudzi ze mogłabym szpilki ubrać. Mam jakieś 2 pary w szafie i wcale w nich nie chodzę. Wolę moje baleriny, trampki i tenisowki.

  7. Ja też nie lubię. Są niewygodne, niepotrzebnie maltretują nogę i do tego są niezdrowe! Asortyment obuwniczy jest tak bogaty i różnorodny, ze z powodzeniem można czymś je zastąpić, choćby baletkami na niskiej koturnie, o których piszesz 🙂

  8. U mnie natomiast wszystko zależy od humoru, ale generalnie lubię ubierać się klasycznie, styl sportowy nie jest raczej w moim guście, choć wiadomo, że na działkę w szpilkach nie pójdę 😉 na co dzień noszę baleriny/buty na niskim obcasie i to mi najbardziej pasuję, bo z jednej strony jest w miarę wygodnie, a z drugiej trochę mnie to podwyższa (jestem bardzo niską osobą).

  9. „Noga wygląda inaczej” – ile razy ja to słyszałam 😀 Od trzech lat nie miałam ani przez godzinę butów na obcasie na stopach i bardzo sobie chwalę płaski stan 😉 Buty powodujące wiele szkód dla zdrowia. Oczywiście, nie patrzę „dziwnie” na kobiety, które noszą na co dzień takie buty, niech to tylko będzie ich wybór a nie, że muszą, że powinny itp 🙂

Zostaw komentarz

Twòj adres email nie będzie opublikowany.


*


Facebook User Timeline

Close