hejt krzykliwa maruda

Hejt w zawodzie nauczyciela – czy wypada o tym mówić?

Zawód nauczyciela powinien być pasją — twierdzę tak od zawsze. Tylko osoba kochająca dziedzinę, którą się zajmuje i oddające jej swoje serce ma szansę trafić do uczniów. Przez wiele lat nauczyciele otaczani byli ogromnym szacunkiem. Jak to wygląda obecnie? Szczerze? To trudny kawałek chleba i w dobie wszechobecnego braku szacunku do drugiego człowieka — hejt dotyka także nauczycieli, częściej niż mogłoby się nam wszystkim wydawać.

Temat znam trochę od podszewki. Co prawda moja przygoda z nauczaniem młodszych osób w liceum trwała bardzo krótko, bo odbyłam tylko kilkumiesięczny staż — potem ciężko było znaleźć zatrudnienie w publicznej szkole. Od kilku lat uczę jednak w prywatnej szkole, gdzie uczą także inni nauczyciele, a w pokoju nauczycielskim rozmawia się o różnych sprawach.

Wśród młodych ludzi jest sporo hejtu, mniej lub bardziej agresywnego. Dlaczego się pojawia? Bo nauczyciel jest zbyt wymagający, bo zwrócił uwagę i to nie podoba się części klasy lub wybranym osobom. Pewne granice są zacierane i uczniom wydaje się, że mogą pozwolić sobie na znacznie więcej niż kilka lat temu. Sam język, którym odnoszą się między sobą, potrafi poruszyć.

Nie bez winy są jednak rodzice. Ja mam to szczęście, że uczę dorosłych ludzi, więc nie mam kontaktu z rodzicami, ale zazwyczaj nauczyciele uczniów z podstawówki czy liceum spotkają się życzliwymi matkami i ojcami. Możecie mi wierzyć lub nie, ale Ci potrafią być bezwzględni i w pewnym sensie to oni uczą swoje dzieci takiej postawy roszczeniowej.

Formy hejtu ze strony rodziców uczniów bywają różne. Mogą to być niemiłe słowa, na które każdy przecież reaguje inaczej. Może to być forma groźby lub wielka awantura, bo w jego mniemaniu dziecko zostało niesprawiedliwie ocenione. W gorszym wypadku zaczyna się oczernianie wśród pozostałych rodziców. I o ile dobrą reputację buduje się latami, o tyle kilka zdań wystarczy, żeby dorobek całego życia przekreślić.

Słowa “nie bój się Marysiu/Jasiu, mama załatwi to z tą beznadziejną nauczycielką, co ona sobie wyobraża” to tylko jedna z łagodnych form, które Drodzy Rodzice są bazą do późniejszego zachowania Waszych dzieci, z których raczej nie powinniście być dumni.

Nie dziwcie się później, że coraz trudniej o dobrego nauczyciela. Nawet ludzie z największą pasją nie chcą się narażać bezpodstawną krytykę i możliwość zrujnowania swojego dorobku zawodowego w 5 minut. Nie wszyscy są gotowi na tak stresowe sytuacje.

To, że ja uczę dorosłych ludzi, nie oznacza też, że zawsze jest kolorowo — nie myślcie sobie, że jest lekko. Pamiętam jak na samym początku zajęć z jedną grupą, trafiłam na wybitne przypadki. Wiecie, ludzie dorośli przychodzą do szkół prywatnych z dwóch powodów. Albo chcą faktycznie zdobyć jakieś wykształcenie i np. przebranżowić się, albo zdobyć papierek do zasiłku. W tej grupie ewidentnie przeważali Ci drudzy. Fakt, że jestem młoda, często prowokuje takich słuchaczy do popisywania się. Pamiętam, że usłyszałam kiedyś z ostatniej ławki od pary bardzo zajętej sobą: co za głupie pier****, nie da się tego słuchać, po ch** mamy takie przedmioty. Jeżeli nauczyciel jest odpowiednio przygotowany do wykonywania zawodu z punktu psychologicznego — a powinien być w moim odczuciu każdy, niezależnie od przedmiotu, to powinien też wiedzieć co w takiej sytuacji zrobić.

Ja nie boję się konfrontacji, ale merytorycznej. To, że wyproszę drugą osobę i nie pozwolę jej zaliczyć mojego przedmiotu, nic nie zmieni, wręcz przeciwnie uważam, że jest to swego rodzaju jeszcze większe pobudzenie ucznia do takiego zachowania. Osoby, które na pierwszych zajęciach zachowywały się w ten sposób, na koniec przy zaliczeniu stwierdziły, że jednak może coś wyniosły z mojego “gadania” i nawet było to “w porządku”. Wykonując zawód nauczyciela, powinniśmy także wiedzieć, jak ten hejt — nawet najmniejszy zwalczać w zarodku. Pytanie tylko, czy wszystkie szkoły odpowiednio przygotowują także nauczycieli do takich konfrontacji — bo w tej sprawie również mam pewne wątpliwości.

 

Zanim następnym razem Młody Człowieku lub Drogi Rodzicu skierujesz obelgi w stronę nauczyciela, zastanów się, czy to, co robisz, nie jest już hejtem.

 

Sądzę, że problem nienawiści ludzi wobec siebie jest tak ogromny — nie tylko w sieci, ale i w naszym życiu codziennym, że warto o tym mówić. Czy mi jako nauczycielowi wypada poruszać takie tematy? Uważam, że wykonując ten zawód mam nawet taki obowiązek. A co wy sądzicie?

 

 

 

Z wykształcenia Kulturoznawca – Menedżer kultury. Zawodowo Menadżer branży rozrywkowej, Copywriter, Specjalista ds. marketingu i social media, a weekendowo... Nauczyciel. Uważam, że człowiek uczy się przez całe życie, dlatego stale podejmuję nowe wyzwania i łączę ze sobą na pozór dziwne pasje. Lubię książki, koncerty i eventy plenerowe. Jestem miłośniczką podróży, niepoprawną optymistką i nowoczesną żoną.

1 Comment Posted

  1. Ehhhhh nauczyciel ma najgorzej. śmieszne pieniądze zarabia i do tego z bandą debili często rozmawia. Szacunek może nie mają teraz ale karma zawsze wraca. Mądry wpis.

Pozostaw odpowiedź Jarek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twòj adres email nie będzie opublikowany.


*


Facebook User Timeline

Close